środa, 24 sierpnia 2016

Cztery piwa Trzech Kumpli

Gdy ktoś mnie pyta, jakie piwo można polecić w ciemno, pierwszą odpowiedzią jest zawsze: "Kup coś z browaru Trzech Kumpli". To pochodnia w jaskini polskiego kraftu. Jeden z wciąż nielicznych podmiotów, którego piwa są nie tylko równe, ale także na bardzo dobrym poziomie. Początki nie były wcale łatwe i giną już w mrokach dziejów i warzenia w Wojkówce. Obecnie (po niewielkich podróżach) browar warzy swoje piwa w Browarze Jana w Zawierciu. Na blogu do tej pojawiła się spora część piw Trzech Kumpli - Native American i sztandarowe piwo PanIPAni (klik!), Califia (klik!), Goedemorgen (klik!), American Beauty (klik!), w relacji z Bieszczad pojawił się nawet Blackcyl, do którego dziś wracam, bowiem warto!


Dziś mam na tapecie Startera, Tripadelic, Piece of Cace i rzeczonego Blackcyla. Trzy pierwsze pite dawno temu, a do opisania ich wreszcie skłonił mnie właśnie wypity dzień przed terminem przydatności black india pale ale.

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Kranoszwendanie - epizod II

Oto jeszcze dobrze nie powróciliśmy z Mazur, a już udało nam się wybrać na kolejne kranoszlajanie po katowickich multitapach. Wszystko za sprawą wizyty w ojczyźnie Radosława, u którego w Anglii spędziłem niedawno świetne dwa tygodnie. Przesiadka na inny pociąg zaowocowała wizytą w trzech piwiarniach - Absurdalnej (dzięki chłopaki za pomoc!), Upojonych i Browariacie. W pierwszej knajpie dołączyli do nas Słoniu i Magda, był to więc prawdziwy uniwersytecki reunion.


W zestawie znalazły się piwa takich browarów jak: Antybrowar, Roch (razy dwa), Browar Łańcut, Pracownia Piwa, Bazyliszek, Camba (razy dwa) i Schönramer (razy dwa). Dwóch piw też się nie napiłem...

piątek, 19 sierpnia 2016

Kujawski Browar Regionalny

Ostatnie Kranoszwendanie w Katowicach nie pominęło świątyni pierwotnego kraftu w stolicy Górnego Śląska, czyli sklepu na Mariackiej. Do wytęsknionego quadrupla z De Struise dorzuciłem dwa piwa, których wcześniej na oczy nie widziałem, a działalność browaru do tej pory była dla mnie owiana nutką tajemniczości i klasycznej niedostępności towaru. Piwa z etykietą Osowa Góra pochodzą z Kujawskiego Browaru Regionalnego z Bydgoszczy. Oto runął pierwszy bastion mej ignorancji. Święcie byłem przekonany, że Osowa Góra to jakaś kujawska wieś (tak było de facto do 1959 roku), a to zwyczajnie dzielnica Bydgoszczy. Nie gańcie mnie proszę, gdybym napisał na piwie Pogoń, to myślelibyście o Szczecinie, a nie dzielnicy Sosnowca, a w przypadku piwa zagórskiego, wasze myśli skierowałyby się na Zagórz u wrót Bieszczadów, a nie dzielnicę mojego dzieciństwa.


Zapraszam na piwny debiut na blogu i kilka słów od ojca prow... założyciela i piwowara Kujawskiego Browaru Regionalnego.

środa, 17 sierpnia 2016

Browar Kormoran od podszewki

Północna część Polski nie jest moim naturalnym siedliskiem. Morza, a w szczególności „kurortów” wypoczynkowych, szczerze nie cierpię, a na Mazurach byłem tylko raz. Do tego roku. Niezaprzeczalne piękno tych okolic sprawiło, że z pewnością wrócę tam, by czerpać siły z mazurskich jezior. Kiedy już byłem tak daleko na północy, żal było nie wykorzystać okazji, aby odskoczyć na chwilę na Warmię i zobaczyć Browar Kormoran.


W olsztyńskie przedpołudnie w biurze browaru wita nas Paweł, z którym wcześniej umówiłem się na zwiedzanie i rozmowę. Rozmawiamy o historii browaru, jego początkach i teraźniejszości, o rynku piwowarskim, o warzeniu, stylach piwnych, planach Kormorana, o przekraczaniu granic, a przede wszystkim o filozofii. Filozofii, która stoi za warzeniem piwa w Browarze Kormoran, bo to ona przebijała się najmocniej w czasie naszej dwuipółgodzinnej rozmowy. Czym dla właścicieli i pracowników Kormorana jest piwo? Jak to jest warzyć między młotem kraftu i kowadłem koncernu? Czym właściwie jest browar regionalny?


wtorek, 2 sierpnia 2016

Kranoszwendanie

Bardzo lubię przeglądać na zaprzyjaźnionych blogach relacje z wyjść do knajp. Z przyjemnością czytam opisy degustacji oraz refleksje około pubowe. Sam mam z tym ogromny problem. O ile jeszcze piszę o nowej knajpie, to wrzucenie na koniec wrażeń z wypitych piw jest dla mnie naturalne. Trudniej mi jednak grzebać po różnych historycznych zdjęciach rozsianych po różnych katalogach i komponować z tego spójny wpis. Niemniej jednak postanowiłem powalczyć z zapominaniem o wielu ciekawych piwach i zestawić ostatnie degustacje w jednym zbiorczym wpisie.


To w sumie tylko dwa wyjścia do knajp, które zostały rozdzielone niezwykle pracowitą środą. We wtorek byliśmy z Jarkiem, zatwardziałym miłośnikiem puszkowego Żubra, w Upojonych i Absurdalnej. W czwartek wybraliśmy się z Marcinem i Magdą do bielskich Cafe Pigal i Środka. W sumie to dwanaście piw, bo szczęśliwie wszystko mogę pić z Gosią na pół. To rozwiązanie ostateczne. W toku obrabiania wpisu wyszło na jaw, że brakuje zdjęcia jednego piwa, które w dodatku mi smakowało - a to prawdopodobnie z tego powodu, że pieniło się ponad miarę i przyszło do stolika później...

środa, 27 lipca 2016

Pomysłowy Marek

Browar Piwoteka dołączył do czołówki polskiego kraftu już jakiś czas temu, ale wciąż nie zwalnia tempa. Niczym załoga statku Enterprise eksploruje obszary nieznane lub zapomniane. Odważnie sięga po nietypowe składniki i ochoczo kooperuje z innymi browarami. Poszczególnym piwom poświęciłem do tej pory dwa osobne wpisy - oto pierwszy (klik!), a to drugi (klik!), ale były też degustacje w Wielopakach. Symbolem Piwoteki chyba na długo pozostanie Ucho od Śledzia uwarzone z dodatkiem właśnie śledzi, ale wśród nietypowych piw było takie z wodorostami, drugie polskie (ale pierwsze sensownie dostępne) gose (piwo słone), piwo chociebuskie, gotlandsdricke, a wśród klasycznych: brown porter, porter bałtycki i koźlak pszeniczny. 


Dziś kolejna dawka piw, także nietypowych i niespotykanych. Są też dwie kooperacje: z Beerbros i z Antybrowarem. Piwoteka walczy o miano najbardziej kreatywnego browaru, a jej pomysłodawca - Marek Puta to prawdziwy pomysłowy Dobromir polskiej sceny piwnej.

poniedziałek, 25 lipca 2016

Wielopak #28

Wielopak jest takim tworem, który na dobrą sprawę mógłby pojawiać się na blogu raz w tygodniu. Aby tak się działo, nie muszę wcale więcej spożywać, piję wystarczająco. Muszę mieć więcej czasu na stukanie palcami w klawiaturę. Wakacje są takim okresem, w którym mogę robić to z częstotliwością Najmana klepiącego w matę. Póki co robię wszystko, by nie podsumowywać swoich wakacji w Anglii. Po trosze dlatego, że układam sobie wszystko w głowie, a częściowo nie chcę jeszcze w pełni stamtąd wracać.


Dziś na blogu pięć piw nie tylko dla mnie nowych i jedno, które bardzo dobrze wspominam z festiwalu spod Krakowa i koniecznie chciałem odświeżyć w dzień upalny. Kolejno są: Browar Maryensztadt, dwukrotnie Browar Kaszubski Bytów, Artezan, Gentleman i Faktoria. Niespodzianek brak.